Kempingi na Węgrzech

Kempingi na Węgrzech
Kiedy dotarliśmy na Węgry, i byliśmy już w określonym miejscu, w jakim mieliśmy zaplanowany nocleg, zaczęliśmy rozglądać się za Kempingiem. Aby go znaleźć trzeba było z drogi głównej wjechać w boczną i jechać nią spory kawałek. Właściwie nic nie wskazywało na to, że w tym miejscu będzie w ogóle jakikolwiek kemping. A jednak był, tylko jeszcze nie ten docelowy, trzeba było jechać dalej. W końcu dotarliśmy na ten nasz o nazwie Romantica – „Romantik Camping Kft” w Bükfürdő.

Zatrzymaliśmy się przed recepcją, i poszliśmy sprawdzić, czy warunki ceny są takie, jakie były zawarte na stronie w internecie. Wszystko okazało się tak, jak trzeba, z jakąś niewielką różnicą, więc zostaliśmy tam na noc. Rozbiliśmy się w dość odległym miejscu od wjazdu, na obrzeżach kempingu, na pięknej zielonej trawie.

Kemping był dość duży, jednak na szczęście nie był przepełniony. Właściwie osób z namiotami było bardzo mało, więcej z kamperami a najwięcej było ludzi w domkach. Mieszkańcy tego kempingu to przede wszystkim ludzie w podeszłym wieku, chcący spokojnie spędzić tam czas. Rodzin z dziećmi niemal nie było wcale. Właściwie nasze dzieci były jedynymi dziećmi na tym kempingu.

Oczywiście, cały kemping był bardzo zadbany, wszędzie było dużo zieleni, trawa, drzewa, krzewy. Były kosze na śmieci, latarnie, plac zabawa dla dzieci, basen, w którym można było w każdej chwili popływać. Jednak było na tyle chłodno, że nie pozwoliliśmy dzieciom kąpać się w basenie. Słońce już miało niedługo zajść, więc raczej trzeba było myśleć o kolacji i o spaniu, ponieważ kolejnego dnia czekała nas bardzo długa droga.

W strefie sanitarnej kempingu było czysto. Nie był to najnowszy budynek, ale wszystko było dość wygodnie urządzone, właśnie pod kątem wygody dla starszych osób. Np. pod prysznicami jeszcze w strefie przed zasłonką były wieszaczki na ubrania i postawiony był stołeczek, aby móc usiąść lub położyć na nim rzeczy. Oczywiście pod prysznicem była ciepła woda, nie trzeba było dodatkowo płacić za ciepły prysznic. W toaletach był papier toaletowy, w przy umywalkach mydło, jeśli dobrze pamiętam. Było tez osobne wejście do zmywalni naczyń, gdzie były zlewy do wygodnego umycia naczyń. Było też chyba gdzieś osobne wejście do pralni. Na zewnątrz było kilka kuchenek na prąd, i tam można było sobie np. ugotować obiad, lub zagotować wodę na herbatę. Nam był prąd potrzebny kolo namiotów, zatem przyszedł jakiś pracownik i podłączył nam kabel z najbliższego miejsca do poboru prądu. Za to trzeba było zapłacić, ale tylko za zużycie, a nie było tego dużo.

Ludzie na kempingu poruszali się pieszo, ale w dużej mierze jeździli na małych rowerkach z małymi kółeczkami. Jednak nie ma w tym nic dziwnego, że wszyscy mieli takie same rowerki – ponieważ są one na wyposażeniu kamperów.

Sytuacja na kempingach na Węgrzech raczej wygląda podobnie, jak we Włoszech, jeśli chodzi o całowakacyjne spędzanie czasu w jednym miejscu w danym domku. Tam tez raczej wykupuje się miejsca dla tych domków, czy domki robi na lata, i np. dzierżawi się pod nimi działkę.
Tam domki tez były przeróżne, czasami były to wielkie namioty w kształcie domków, traktowane jako werandy, a w głębi były dopiero domki z przyczep kempingowych albo drewniane.

Jeśli chodzi o mieszkańców tego kempingu i ich narodowość, to najwięcej było Niemców i Autriaków, być może część Węgrów. Romantika leży bowiem już w niewielkim oddaleniu od granicy z Austrią. Wszyscy przyjeżdżają tam, aby korzystać ze źródeł geotermalnych. My nie zdążyliśmy skorzystać z tego dobrodziejstwa, bo musieliśmy jechać dalej.

Kemping jest wśród pól, z dala od sklepów. Jedynym sklepem jest właściwe barek, gdzie można coś zjeść, usiąść przy stoliku, posłuchać muzyki granej na żywo na pianinie. Nastrój tego miejsca to naprawdę jedna wielka Romantika, raczej dla ludzi spokojnych, w podeszłym wieku, oraz dla tych młodych, którzy cenią sobie spokój i towarzystwo starszych.
Mks

hastagi na stronie:

#węgry campingi #kempingi na węgrzech

Authors

Related posts

Top